sobota, 5 listopada 2016

Prolog

Lena
Gdy tylko blondyn otwiera drzwi, wielki husky rzuca się na niego. Chłopak wyciąga ręce, a pies kładzie na nich łapy i szczeka radośnie. Siedemnastolatek śmieje się, z trudem utrzymując równowagę z wielkim zwierzakiem opierającym się o niego, po czym kuca obok psa i przytula go, a ten liże go po twarzy. 


- I tak właśnie odwdzięcza się wychowany od szczeniaka pies – komentuje Aina – Daj spokój, Hampus, jestem zazdrosna!
- Och – chłopak robi jeszcze bardziej uroczą minę niż przy przytulaniu psa, odsuwa się od husky’ego i przytula moją przyjaciółkę.
- Ale ja jestem zazdrosna o Pixela… - mówi blondynka.
Moi przyjaciele zaczynają się kłócić o należącego do Ainy psa, a ja, nie wiedzieć czemu czując się u niej jak w domu, idę do kuchni po coś do picia.
W pomieszczeniu przy stole siedzi Krister, trzynastoletni brat Ainy. Ma słuchawki na uszach i wpatruje się ze skupieniem w laptopa. Zastanawiam się, czy w ogóle zauważył, jak wchodziliśmy do domu.
Światło pada na chłopca tak, że jego jasne włosy wydają się wręcz białe. Mam ochotę poczochrać tę jego czuprynę, ale wyobrażam sobie, jak się przestraszy, więc tylko sięgam po wodę.
Opieram się o szafkę i patrzę przez okno, podziwiając widoki w Sztokholmie. Tęsknię za moją rodzinną Kalifornią, ale Szwecja też jest cudowna.
Tylko te imiona. Jak można nazwać chłopaka Ӧrjan, albo jeszcze lepiej, dziewczynę: Gunvor? W sumie, to nawet imię Hampus mi się nie podoba. Im dłużej przebywam w Szwecji, tym bardziej doceniam to, że mama nazwała mnie Leną.
Kłótnia Ainy i Hampusa przenosi się do kuchni, co łączy się z doprowadzeniem Kristera do minizawału w jakimś cichszym momencie piosenki na jego słuchawkach. Na tym się nie kończy, bo po ścianie przechadza się pająk, o czym dowiadujemy się po zdecydowanie niemęskim krzyku Hampusa.
W sumie, to nie wiem, jak Hampus idzie przez życie. Przecież on panikuje nawet, gdy jakiś mały owad przechadza się po jego dłoni. Kiedyś dziewczyna z naszej szkoły, Bea, położyła mu robaka na kanapce i o mało nie dostał zawału. Właściwie, to Aina ma to samo, tylko mniej to eksponuje. Gdy odstawia jakieś dziwne tańce na widok pająka, mówi, że to tylko niekontrolowana zmiana pozycji.
- Patrz, co znalazłam! – triumfalnie macha w powietrzu granatową koszulą w czarną kratę, którą najpierw zabrała mojemu bratu, a później o niej zapomniała.
Gdy Aina była u mnie w Kalifornii, myślałam, że nie wyjdzie z pokoju, a dokładniej z szafy Mike’a. Tak spodobały jej się jego koszule, że jedną jej pożyczył. Pomijając fakt, że dzieli ich co najmniej dwadzieścia centymetrów, przez co koszule Mike’a wyglądają na Ainie jak sukienki.
Tęsknię za moim bratem, ale nie tęsknię za resztą rodziny. Wyjechałam po to, aby za nimi zatęsknić.
Czego nie robię, to pretensje. Czuję się tam źle. Wolę być tu.
- Ledwo przyjechałaś, a już mam cię dość – stwierdza milutko Krister do swojej siostry – Chciałem jutro dodać nowy odcinek na youtube, ale go nie nagram z twoimi „patrz co znalazłam” – udaje głos dziewczyny – w tle.
- Och, jesteś youtuberem? – pyta Hampus chyba z nieudawanym zainteresowaniem – Ja też! Chodź, nagramy coś razem.
- Czy ty jesteś chociaż trochę popularny? – trzynastolatek przymruża oczy.
O jeny, jak on może być aż tak nieogarnięty?
- Ty, mały, uważaj sobie! – nasz przyjaciel krzyżuje ręce na klatce piersiowej z miną godną Grumpy Cata – Mam sto tysięcy subskrypcji! Masz szansę, która się już nie powtórzy! To jak?

5 komentarzy:

  1. Nie wiem czemu, ale wydaję mi się jakbyś to nie ty pisała XD nie wiem, to dziwne, ale no cóż... jest późno, a ja jestem po mini maratonie Potęgi i Mocy XD
    Podoba mi się, wiesz o tym doskonale. Teraz tylko czekać na ciąg dalszy opowiadania ^^
    Musiałaś tam wstawić Mike'a. Bez tego nie byłabyś sobą XD
    Tło>>>
    Pierwsza piosenka>>>
    Brat Ainy>>>
    Właśnie męczę mamę twoją playlistą (chodzi o cięższą muzykę), bo czytam to przy niej XD Udaje, że jej nie przeszkadza, ale chwilę będzie tekst "to jest fajne, ale nie jedno i to samo w kółko, proszę" XD
    No co ja mogę jeszcze napisać?
    Tylko to, że z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
    Zatwierdzam.

    Ps. Czytałam twoje lepsze rozdziały, ale może to przez długość prologu... nie wiem. Czekam! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... Początek nie jest zły tylko nie mam pojęcia do czego to wszystko zmierza i o czym będzie ten blog. Rozdział mógłby być trochę dłuższy i mieć więcej detalów, ale nie będę narzekać. Cieszę się że w końcu wstawiłaś rozdział na tego bloga. Do następnego rozdziału! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. No. Klaudia K przybywa i odżywa, by przynieśc Uli dużo siły na pisanie nowego bloga, który tak bardzo chciałam i który mam.
    NIE WIEM CO LUDZIE CHCĄ. PROLOG JEST PIĘKNY. Zwyczajny, ale piękny. Piękno tkwi w prostocie.
    Jest moim zdaniem taki... pogodny. Lekki. Długość? Oj tam! Prolog nigdy nie jest długi, jest wręcz idealny. Napiszę ci jeszcze odnośnie wszystkiego.
    Zapomniałam jak to jest czytać blogi, ale ja na ten blog czekam i czekam na te wszystkie sceny, które wiem, że będa piękne i czekam na to co napiesze, bo piszesz pięknie, ale to ci mówiłam. I wiem, że będzie super i, że będę trzymac mocno kciuki, bo to ma pomóc. A nie pomoże jesli my nie wesprzemy ciebie.
    I JA BĘDE CIĘ WSPIERAĆ DUCHOWO, NAWET JEŚLI NIE ZAWSZE SKOMENTUJE.
    WIEDZ, ŻE CZEKAM I UWIELBIAM. NIE WIDZE NIC ZŁĘGO, JEST CUDOWNIE, KOCHAM TEN KLIMAT.
    CZYMAJ SIE ULA, MIŁOŚCI, PAND, CZASU, WIARY W SIEBIE I WIEDZ, ŻE TO JEST SUPER.
    SORKI ZA CZCIONKE ALE SIE EKSCYTUJE.
    <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze mówiąc myślałam, że walniesz dłuższym prologiem, racja.
    Ale i tak jest fajne, piękne, idealne, to przecież dopiero początek, wszystko po malutku, drobnymi kroczkami do czegoś większego.
    Ja wiem, ile już masz w zapasie napisane i że to się rozkręci (nie żebym znała już jakąś część czy coś...) i to tak, że chyba mało kto się spodziewa, co będzie potem, a przynajmniej mam taką nadzieję, że co niektórych wbije w fotel, choć o centymetr.
    To jest takie, takie prawdziwe, czyta się lekko i przyjemnie.
    Trzymam mocno kciuki za to, żeby MU się dobrze przyjęło. Mnie się podoba bardzo i czekam na dalsze rozdziały.
    Życzę masy weny, dużo wiary w siebie i w to co robisz ♥
    (A spróbuj przestać pisać, to ci takiego kopa zadam, że zatrzymasz się dopiero przy biurku i zeszycie do opowiadań ✌️)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobra, nie będę taka okropna, coś od dłuższego czasu przeczytam i skomentuję.
    To ja też się podczepię do opinii, że w tym opowiadaniu zmieniłaś styl, podporządkowałaś się realizmowi.
    Prolog równie dobrze mógłby być pierwszym rozdziałem. Chociaż mój prolog mi w jakiś sposób nie wyszedł, trochę na ten temat czytałam ;).
    Dopiero początek historii, coś już niby nakreśliłaś. Buńczuczna naturę Leny, która zwiała od rodziny, bo się jej czepiali. I ma brata Majka. Weszłam sobie w bohaterów i ho ho, to nasz Majk. hi hi
    I pisałaś też coś o problemach, bo jeżeli to jest ten blog o którym mi kiedyś mówiłaś, to każdy z nich ma jakiś problem.
    A, no i nie zapominaj, psychologia to moje drugie imię, ju noł, więc jak wszystko będzie wspólnie działać, będę zadowolona.
    Za cierpki ten komentarz, co? Cóż, tak jakoś wyszło.
    Za to przesyłam moc słodyczy płynącej z weny!
    Znaczy życzę jej, bo moja "w e n a" ma mnie w dupie.
    PA PA

    OdpowiedzUsuń